BKS Stal - Przyszłość Rogów 0:1

TEKST
01 maja 2013 , 14:00
BKS Stal - Przyszłość Rogów 0:1

BKS Stal przegrywa z Przyszłością Rogów 0:1.

BKS Stal - Przyszłość Rogów 0:1 (0:0)

Bramki: 49. Pontus

Żółte kartki: Zdolski, Boczek - Radosław Żbikowski, Benauer

BKS: Kozik, Zdolski, Boczek, Antczak, Mikoda (87. Warchał), Wójcik (74. Caputa), Rucki, Czaicki, Wojtasik, Kocur, Brychlik (57. Nowak)

Przyszłość: Paś (52. Kucharski), Sander, Kolisz, Lalko (25. Radosław Żbikowski), Cymański, Benauer, Glenc (65. Cichecki), Ciuberek, Markiewicz, Robert Żbikowski, Pontus

1 maja BKS Stal rozegrał awansem mecz 23. kolejki III ligi śląsko-opolskiej z Przyszłością Rogów. Spotkanie miało niebagatelne znaczenie dla układu tabeli. Zwycięstwo podopiecznych Jana Furlepy pozwoliłoby zrównać się punktami z zespołem z Rogowa, który dotychczas zajmował drugie miejsce w tabeli. Bielszczanie po ostatnim remisie z LZS Piotrówka spadli z trzeciej na szóstą pozycję. Ścisk w czołówce jest tak wielki, że pierwszą od szóstej ekipy dzielą zaledwie trzy punkty. Każda zdobycz punktowa jest więc na wagę złota.
BKS Stal w tym sezonie na własnym boisku jeszcze nie przegrał. Przyszłość natomiast zdecydowanie lepiej spisuje się w roli gospodarze niż gościa. W Rogowie Przyszłość rozgromiła bialską Stal 4:0, dlatego też w Bielsku-Białej zespół Jana Furlepy chciał się zrewanżować i utrzymać bielską twierdzę.

Już pierwsze minuty pokazały, jak zdeterminowani są piłkarze BKS Stal. W 2. minucie prawą stroną boiska popędził Dariusz Rucki i dośrodkował w pole karne. Piłka minęła Przemysława Brychlika i końcami palców została wybita przez bramkarza gości. W 18. minucie sam na sam wyszedł Maksymilian Wojtasik, jednak jego strzał minął bramkę Przyszłości. Jak się później okazało, nie była to ostatnia szansa oko w oko bielskiego piłkarza z bramkarzem Przyszłości. W 33. minucie Marcin Kocur podał prostopadle do Brychlika, a ten przeniósł piłkę nad poprzeczką. Trzeba jednak przyznać, że strzał bielskiemu pomocnikowi utrudnił bramkarz Piotr Paś, który wyszedł daleko z bramki. Przyszłość odpowiadała głównie strzałami z dystansu i stałymi fragmentami gry, po których jednak wielkiego zagrożenia pod bielską bramką nie było. 
W szatni żaden z trenerów nie zdecydował się na zmiany. Bielszczanie wyszli na drugie 45. minut nieco uśpieni, co szybko wykorzystali goście. Najpierw groźnie strzelał Ciuberek, ale dobrze w bramce spisał się Kozik. Chwilę później w podobnej sytuacji uderzał Robert Żbikowski, ale piłka odbiła się od Tomasza Boczka i wyszła na rzut rożny. Dwie szanse gości nie obudziły piłkarzy z Bielska-Białej, co szybko się zemściło. Po rzucie rożnym główkował Pontus i goście wyszli na prowadzenie 1:0. W 52. minucie po zderzeniu w polu karnym Przyszłości Marcina Kocura i Piotra Pasia, bramkarz gości nie mógł kontynuować gry i został zastąpiony przez 20-latka Michała Kucharskiego. Bielszczanie próbowali atakować, jednak to Przyszłość miała lepsze okazje do strzelenia gola. Niezwykle aktywny po prawej stronie był Kamil Benauer, który mocno dał się we znaki Mariuszowi Mikodzie. W 60. minucie po akcji i dośrodkowaniu Benauera od  straty bramki bielszczan uratował wślizg Bartosza Wójcika, po którym Przyszłość wykonywała rzut rożny. I znów po tym stałym fragmencie gry było gorąco w polu karnym BKS: główkował Dawid Sander, ale na szczęście przeniósł piłkę nad poprzeczką. Im bliżej było końca meczu, tym więcej piłkarzy Przyszłości broniło dostępu do własnej bramki. Na kwadrans przed końcem zespół z Rogowa bronił się już całą drużyną na własnej połowie. W 77. minucie BKS znów miał szansę na strzelenie gola. Tym razem po rzucie wolnym piłka dotarła do niepilnowanego Maksymiliana Wojtasika, który zdecydował się na strzał z woleja. Piłka poszybowała jednak wysoko nad bramką. Kilka minut przed końcem powinno być już 2:0 dla gości. Bielszczanie dążąc do remisu zupełnie się odkryli, co próbowali wykorzystać zawodnicy Przyszłości. W kontrze piłka dotarła do Pontusa, który przelobował wysuniętego Kozika. Piłka zmierzała już do bramki, gdy sprzed linii bramkowej w ostatniej chwili wybił ją Zdolski. W odpowiedzi pienym strzałem popisał się Marcin Czaicki. Piłka leciała tak szybko, że bramkarz gości nie miał szans na obronę. Niestety piłka minęła minimalnie poprzeczkę. Mimo ogromnej ambicji bielszczanom nie udało się wyrównać, a to oznacza, że BKS Stal po raz pierwszy w tym sezonie musiał na własnym boisku uznać wyższość przeciwnika.